sobota, 30 stycznia 2016

Wicemistrz Polski w tworzeniu biżuterii

Parę  dni temu zostały ogłoszone wyniki konkursu organizowanego przez Korallo, mistrzostw Polski w tworzeniu biżuterii. Temat był niełatwy, pisałam o tym w poprzednim poście, ale uporałam się z nim i powstała Jutrzenka. Dumna jestem, że Jury doceniło tak wysoko moją pracę. Zajęłam drugie miejsce :) Tutaj rozwiązanie konkursu KLIK!
Dla przypomnienia śliczna Bogna prezentująca Jutrzenkę.

środa, 6 stycznia 2016

Jutrzenka

Nadszedł czas na pierwszego w tym roku posta. Och... niesporo mi ostatnio szło pisanie, ze względu na chaos przed i po świętach.
Cały grudzień leżała rozłożona praca na mistrzostwa robienia biżuterii, organizowane przez firmę Korallo. Pod koniec listopada otrzymałam startowy pakiecik koralików NihBeads w kolorystyce różowo-fioletowej, szklane kryształki, taśmę cyrkoniową i inne elementy, które częściowo powędrowały do pudełka może-kiedyś-przyda się. Przyjemnym zaskoczeniem było to, że koraliki NihBeads nie są takie straszne jak mi się wydawało. Jestem wierna Toho, głównie droższym liniom, ale tutaj NihBeads "dało radę", zdało testy równości.
Z wysortowanej kolorystyki NihBeads, kryształków i taśmy próbowałam stworzyć coś własnego, charakterystycznego z założeniem, że ma mi się przyjemnie pracować. Głównym trudem w tworzeniu były dla mnie ograniczenia nałożone przez organizatora: pakiet materiałów, dla każdego uczestnika taki sam, można było dodać do pracy tylko 10% swoich komponentów ( widocznych) i kolor różowy, który lubię, ale bez przesady ;)  Jednakowoż pracę skończyłam, leciutko po świętach i nawet przed wysyłką zdążyłam sfotografować. Ze względu na słabe światło i warunki polowe zdjęcia samej pracy pozostawiają mi wiele do życzenia, ale za to mogę się pochwalić zdjęciami na modelce.
Jutrzenkę prezentuje Bogna Czelewicz.





Praca jak widać jest dosyć duża. Przez to z wielkim trudem mieściła się do mojego małego, 40 cm, softboxu. Przyszedł czas na większy, zdecydowanie. 




niedziela, 6 grudnia 2015

FSiPA z Weraph, Izziland i Sabinką Lissowską

 Po raz kolejny mam przyjemność zaprosić Was na Festiwal Sztuki i Przedmiotów Artystycznych, który odbędzie się w dniach 11-13 grudnia.
 Na naszym stoisku będzie można obejrzeć z bliska, zakupić biżuterię moją i Weroniki Kaczor oraz cudne przytulanki  Sabinki Lissowskiej.

Zapraszamy serdecznie na stoisko 138.




Ponadto mamy przygotowaną dla użytkowników facebook'a małą niespodziankę.
KLIK po więcej informacji.



piątek, 27 listopada 2015

200 tysięcy mil podmorskiej żeglugi

Tak się złożyło czytelniku miły, że blogowi stuknęło niedawno 200 tysięcy wyświetleń. Rzecz to dla mnie ważka, ponieważ sufrowanie po bezkresnym morzu sieci jak zakładałam bloga było całkowitą nowością. Dziś mogę pochwalić się liczbą 300 postów, które zawierają sporo mojego czasu liczonego w pracach i wiele myśli zaszytych przy okazji w sutasz lub koraliki. Jest to też wiele osób, z którymi miałam styczność, które uczestniczyły w różnorakich szkoleniach w tej lub innej części Polski. Wiele osób, które poznałam, z niektórymi się zaprzyjaźniłam.
 Dziś wspominam z rozrzewnieniem wielki impuls na drodze koralikowej, który otrzymałam dzięki Ewie Walczak i Weraph.  Ewę męczyłam o pomoc w nauce pierwszych sznurów koralikowych. Do dziś mam przysłany przez nią kawalutek wyszydełkowanego sznura, " żeby mi było łatwiej zacząć".
Jako sentymentalny człowiek nadal przechowuję maila sprzed 4 lat od Wery z zaproszeniem na spotkanie  poznańskich Craftladies... Tak to się właśnie zaczęło.
Na dowód wytrwałości i uporu w codziennym budowania inspiracji dołączam printscreen statystyk Bloggera :)


Z tym 301 postem przyznam, że koraliki to miłość wieczna, niespełniona do końca, bo potrzebuje ciągłych zmian, hafty zastępują plecionki i odwrotnie. Czasami robię przerwy na sutasz. Dla oczu wytchnienia. :)
Potrzeba uzewnętrzniania się u osoby z gruntu skrytej istnieje, owszem, Wyraża się właśnie w ten sposób. Szyję, tkam, haftuję, myślę kolorem i formą. Mam nadzieję, że czasami odbiorcę pracy zaczaruję i przeniosę w miejsce, w którym lubię spędzać długie godziny.

niedziela, 15 listopada 2015

Kryształowe drobiny

Post o tym jak lubię kryształki Swarovski :) Pewnie znajdzie się sporo osób, które ich nie lubią, bo są seryjne i powtarzalne. Jednak dla mnie to spora zaleta. Można odtworzyć ulubione połączenia kolorystyczne. Wielu prac z rivoli nie publikuję, ponieważ są to powtórki, bądź też bliskosąsiedzkie kopie. Ostatnio dałam się jednak przekonać na sztyfciki ze stali chirurgicznej ze Skarbów Natury. Dodają pracom niezwykłej elegancji. Dlatego też właśnie one zasłużyły na publikację :)






środa, 11 listopada 2015

Srebrne Drzewo

Tkwiąc nadal w uniwersum Tolkiena i błękitno-srebrnej, oszronionej kolorystyce wyhaftowałam nowy wisior. Stado labradorytów rośnie, stonowane barwy też nie chcą mnie opuścić, na warsztacie rozłożone nowe... nic na to nie poradzę :)
W hafcie oprócz sporego labradorytu wykorzystałam lapis lazuli, taśmę cyrkoniową i hematyty.
Keleborn - Srebrne Drzewo, wyhodowany z nasion Telperiona, zasadzony w Tol Eressei - Samotnej Wyspie.







poniedziałek, 2 listopada 2015

Lunar eclipse

Odrobina księżycowego blasku w moim ulubionym wydaniu haftu koronkowego z labradorytem. Wisior całkiem przyjemnej wielkości, na regulowanym łańcuszku. Elementy metalowe ze stali chirurgicznej. Labradoryt ten o pięknej, złocistej iryzacji przebył do mnie bardzo długą drogę, a jego ostatnie dwa przystanki to Poznań i Woziwoda. Dziękuję Weronika za zjawiskowy prezent:)




Przy okazji powstała para drobnych kolczyków w korespondującej kolorystyce. Rivoli jak to rivoli bardzo błyskotliwe ;) Sroki i smoki niestety tak mają, gromadzą góry świecidełek.