niedziela, 19 sierpnia 2012

Nimrodel

Naszyjnik z okazałym labradorytem. Jeden z piękniejszych kamieni, jakie w życiu widziałam.
Efekt labradoryzacji :( jako rzecze Wiki )
"Zjawisko to powodują drobne, blaszkowe lub igiełkowe inkluzje różnych minerałów np magnetyt, rutyl, tytanit, miedź. Przyczyną labradoryzacji jest interferencja światła na najcieńszych płytkach"
Praca z jego udziałem nie musi mieć jakiejś fantastycznej oprawy, to trochę Swarovski wśród kamieni. Jest piękny sam w sobie.
W minimalnym stopniu haftowany, odrobina pikotek herringbonem, zawieszka peyote i ciasno spleciony herringbone z nowym wydaniem toggle, patyczek i łezka z rozwidlenia sznura.
Koraliki Toho Treasure rainbow jonquil/jet lined i inside color gold lustered crystal/opaque grey oraz 11 gold lustered emerald i metallic hematite.
Wielkość naszycia 6x3,5, spód podszyty czarnym super suede. Sznur o długości 50 cm.






Dowiedziałam się przy okazji wertowania wiadomości o labradorytach, że występują również w Polsce. Jednostka pomiaru masy to ct (karat)  a  1ct to 0,2g.

8 komentarzy:

  1. Bardzo łada oprawa. o kamieniu nie wspomnę:) Piękne rzeczy robisz:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny jest ten kamień sam w sobie, ale ładnie go oprawiłaś, nie przesadziłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Achhhh tylko sobie powzdycham ot co:)

    OdpowiedzUsuń