Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bead embroidery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bead embroidery. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 listopada 2021

Zlot ważek

Złapane w locie ważki,  eteryczne stworzenia uwięzione w naszyjnikach. Poszukiwałam czegoś niewielkiego, ozdobnie kolorowego dla przyciągnięcia uwagi. 



W centrum pracy czeskie szkło zaszyte najdrobniejszymi koralikami, w otoczeniu taśmy cyrkoniowej. Delikatne ściegi herringbone służą za łańcuszek. Zapięcie ze stali chirurgicznej.





piątek, 25 stycznia 2019

Tytania


Rok przerwy w pisaniu to stanowczo za długo. Pracowałam jednak wytrwale, koraliki ciągle mnie wołały.
Na pierwszy rzut uzupełnienie historii, moja ostatnia duma, która zmęczyła moje palce i oczy, ale zmęczyła je bardzo pozytywnie :) Z usatysfakcjonowaniem odłożyłam do pudełek haftowaną kolekcję z druzami tytanu i lapis lazuli.
Tytania - bransoleta z  umocowanym wewnątrz metalowym wkładem,  dzięki czemu  można ją dopasować prawie do każdego nadgarstka. Nie ma więc niebezpieczeństwa, że bransoleta będzie za mała lub za duża.






Tytania - wisior z cieniowanym chwostem. Powstały już trzy takie egzemplarze. Jeden z nich ozdabia strasznie sympatyczną i bardzo zdolną Martę.
Długość wisiora znaczna, pępkowa, tak, by haft się pięknie prezentował a chwost spełniał funkcje wielorakie. Na ten przykład był zajęciem dla nerwowych rąk.





Koniec końców musiał powstać też jakiś pierścionek. Mój ulubiony dostawca komponentów - Royal stone sprowadził świetne bazy ze stali chirurgicznej. Wypróbowałam je już wielokrotnie i stawiam im  głęboko przekonana piątkę z wielkim plusem.



Uprzedzam, że z Tytanią nie kończę, druzy czekają cierpliwie w kolejce :)


wtorek, 29 listopada 2016

Zimne ognie

Żar ulubionego kamienia - labradorytu, magia światła i warstwy minerałów ukrytych pod powierzchnią. Niekiedy pałające gorącym złotem, a czasem mroźnym błękitem zimowego poranka.
Prezentowane prace zbierane były z ostatniej połowy roku, ze względu na życiowe zawirowania czekały długo na sfotografowanie :)
Medytacyjnie powracam do tematów wcześniejszych, utrwalając małą formę.











piątek, 4 marca 2016

Ranril

Ranril, praca powstała w koncepcji uniwersum Tolkiena, praca, nad którą spędziłam wiele dziesiątek godzin. Uwielbiam mieć wiele czasu, rozsiadać się z koralikami, układać, przesypywać i komponować. Ranril mnie całkowicie pochłonął a godziny mijały niepostrzeżenie. Wybór padł na migoczące złotem labradoryty, muszle abalone, perły Swarovski, piryty, hematyty, lapis lazuli i parę deko najdroższych linii Toho. Tył wykończyłam skórą naturalną.
Kolekcja "Ogień w kamieniu" nadal jest moim numerem jeden, moim artystycznym kręgosłupem. Praca z błękitami i srebrem jednocześnie  mnie energetyzuje i uspokaja. Jednak kończy się zima, kolor wzywa, a w planie kilka nowości. Czasu tylko, czasu potrzeba.
Pozdrawiam Was serdecznie <3






środa, 6 stycznia 2016

Jutrzenka

Nadszedł czas na pierwszego w tym roku posta. Och... niesporo mi ostatnio szło pisanie, ze względu na chaos przed i po świętach.
Cały grudzień leżała rozłożona praca na mistrzostwa robienia biżuterii, organizowane przez firmę Korallo. Pod koniec listopada otrzymałam startowy pakiecik koralików NihBeads w kolorystyce różowo-fioletowej, szklane kryształki, taśmę cyrkoniową i inne elementy, które częściowo powędrowały do pudełka może-kiedyś-przyda się. Przyjemnym zaskoczeniem było to, że koraliki NihBeads nie są takie straszne jak mi się wydawało. Jestem wierna Toho, głównie droższym liniom, ale tutaj NihBeads "dało radę", zdało testy równości.
Z wysortowanej kolorystyki NihBeads, kryształków i taśmy próbowałam stworzyć coś własnego, charakterystycznego z założeniem, że ma mi się przyjemnie pracować. Głównym trudem w tworzeniu były dla mnie ograniczenia nałożone przez organizatora: pakiet materiałów, dla każdego uczestnika taki sam, można było dodać do pracy tylko 10% swoich komponentów ( widocznych) i kolor różowy, który lubię, ale bez przesady ;)  Jednakowoż pracę skończyłam, leciutko po świętach i nawet przed wysyłką zdążyłam sfotografować. Ze względu na słabe światło i warunki polowe zdjęcia samej pracy pozostawiają mi wiele do życzenia, ale za to mogę się pochwalić zdjęciami na modelce.
Jutrzenkę prezentuje Bogna Czelewicz.





Praca jak widać jest dosyć duża. Przez to z wielkim trudem mieściła się do mojego małego, 40 cm, softboxu. Przyszedł czas na większy, zdecydowanie. 




środa, 11 listopada 2015

Srebrne Drzewo

Tkwiąc nadal w uniwersum Tolkiena i błękitno-srebrnej, oszronionej kolorystyce wyhaftowałam nowy wisior. Stado labradorytów rośnie, stonowane barwy też nie chcą mnie opuścić, na warsztacie rozłożone nowe... nic na to nie poradzę :)
W hafcie oprócz sporego labradorytu wykorzystałam lapis lazuli, taśmę cyrkoniową i hematyty.
Keleborn - Srebrne Drzewo, wyhodowany z nasion Telperiona, zasadzony w Tol Eressei - Samotnej Wyspie.







poniedziałek, 2 listopada 2015

Lunar eclipse

Odrobina księżycowego blasku w moim ulubionym wydaniu haftu koronkowego z labradorytem. Wisior całkiem przyjemnej wielkości, na regulowanym łańcuszku. Elementy metalowe ze stali chirurgicznej. Labradoryt ten o pięknej, złocistej iryzacji przebył do mnie bardzo długą drogę, a jego ostatnie dwa przystanki to Poznań i Woziwoda. Dziękuję Weronika za zjawiskowy prezent:)




Przy okazji powstała para drobnych kolczyków w korespondującej kolorystyce. Rivoli jak to rivoli bardzo błyskotliwe ;) Sroki i smoki niestety tak mają, gromadzą góry świecidełek.


niedziela, 18 października 2015

Fiori

Dzisiaj post florystyczny. Podejście do koralików z innej strony. Od jakiegoś czasu mocuję się metodą prób i błędów z tematem haftu koralikowego w 3D.  Póki co stawiam malutkie kroczki, powolutku układam sobie tą technikę w głowie. Powstał kwiatek w formie broszki na szpileczce.
Uznaję, że nie do końca jest to twór udany, ale poznawanie nieznanego lądu jest dla mnie bardzo ciekawe, więc się dzielę.




piątek, 25 września 2015

MAYA

Praca została wykonana na konkurs kalendarzowy Royal stone pt.: Cudowne lata.
Powstały naszyjnik jest kontynuacją mojej wcześniejszej pracy o tym samym tytule.
Polubiłam kolor matowego szafranu przetykany chłodnym turkusem. Tym razem podkreśliłam to zestawienie ognistą czerwienią. Maya jest wyhaftowana i wypleciona za pomocą koralików, nie zawiera żadnych łączących elementów gotowych, tak, jak najbardziej lubię.
Naszyjnik łagodnie i miękko otula szyję.