Żar ulubionego kamienia - labradorytu, magia światła i warstwy minerałów ukrytych pod powierzchnią. Niekiedy pałające gorącym złotem, a czasem mroźnym błękitem zimowego poranka.
Prezentowane prace zbierane były z ostatniej połowy roku, ze względu na życiowe zawirowania czekały długo na sfotografowanie :)
Medytacyjnie powracam do tematów wcześniejszych, utrwalając małą formę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peyote. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peyote. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 29 listopada 2016
piątek, 4 marca 2016
Ranril
Ranril, praca powstała w koncepcji uniwersum Tolkiena, praca, nad którą spędziłam wiele dziesiątek godzin. Uwielbiam mieć wiele czasu, rozsiadać się z koralikami, układać, przesypywać i komponować. Ranril mnie całkowicie pochłonął a godziny mijały niepostrzeżenie. Wybór padł na migoczące złotem labradoryty, muszle abalone, perły Swarovski, piryty, hematyty, lapis lazuli i parę deko najdroższych linii Toho. Tył wykończyłam skórą naturalną.
Kolekcja "Ogień w kamieniu" nadal jest moim numerem jeden, moim artystycznym kręgosłupem. Praca z błękitami i srebrem jednocześnie mnie energetyzuje i uspokaja. Jednak kończy się zima, kolor wzywa, a w planie kilka nowości. Czasu tylko, czasu potrzeba.
Pozdrawiam Was serdecznie <3
Kolekcja "Ogień w kamieniu" nadal jest moim numerem jeden, moim artystycznym kręgosłupem. Praca z błękitami i srebrem jednocześnie mnie energetyzuje i uspokaja. Jednak kończy się zima, kolor wzywa, a w planie kilka nowości. Czasu tylko, czasu potrzeba.
Pozdrawiam Was serdecznie <3
środa, 6 stycznia 2016
Jutrzenka
Nadszedł czas na pierwszego w tym roku posta. Och... niesporo mi ostatnio szło pisanie, ze względu na chaos przed i po świętach.
Cały grudzień leżała rozłożona praca na mistrzostwa robienia biżuterii, organizowane przez firmę Korallo. Pod koniec listopada otrzymałam startowy pakiecik koralików NihBeads w kolorystyce różowo-fioletowej, szklane kryształki, taśmę cyrkoniową i inne elementy, które częściowo powędrowały do pudełka może-kiedyś-przyda się. Przyjemnym zaskoczeniem było to, że koraliki NihBeads nie są takie straszne jak mi się wydawało. Jestem wierna Toho, głównie droższym liniom, ale tutaj NihBeads "dało radę", zdało testy równości.
Z wysortowanej kolorystyki NihBeads, kryształków i taśmy próbowałam stworzyć coś własnego, charakterystycznego z założeniem, że ma mi się przyjemnie pracować. Głównym trudem w tworzeniu były dla mnie ograniczenia nałożone przez organizatora: pakiet materiałów, dla każdego uczestnika taki sam, można było dodać do pracy tylko 10% swoich komponentów ( widocznych) i kolor różowy, który lubię, ale bez przesady ;) Jednakowoż pracę skończyłam, leciutko po świętach i nawet przed wysyłką zdążyłam sfotografować. Ze względu na słabe światło i warunki polowe zdjęcia samej pracy pozostawiają mi wiele do życzenia, ale za to mogę się pochwalić zdjęciami na modelce.
Jutrzenkę prezentuje Bogna Czelewicz.
Cały grudzień leżała rozłożona praca na mistrzostwa robienia biżuterii, organizowane przez firmę Korallo. Pod koniec listopada otrzymałam startowy pakiecik koralików NihBeads w kolorystyce różowo-fioletowej, szklane kryształki, taśmę cyrkoniową i inne elementy, które częściowo powędrowały do pudełka może-kiedyś-przyda się. Przyjemnym zaskoczeniem było to, że koraliki NihBeads nie są takie straszne jak mi się wydawało. Jestem wierna Toho, głównie droższym liniom, ale tutaj NihBeads "dało radę", zdało testy równości.
Z wysortowanej kolorystyki NihBeads, kryształków i taśmy próbowałam stworzyć coś własnego, charakterystycznego z założeniem, że ma mi się przyjemnie pracować. Głównym trudem w tworzeniu były dla mnie ograniczenia nałożone przez organizatora: pakiet materiałów, dla każdego uczestnika taki sam, można było dodać do pracy tylko 10% swoich komponentów ( widocznych) i kolor różowy, który lubię, ale bez przesady ;) Jednakowoż pracę skończyłam, leciutko po świętach i nawet przed wysyłką zdążyłam sfotografować. Ze względu na słabe światło i warunki polowe zdjęcia samej pracy pozostawiają mi wiele do życzenia, ale za to mogę się pochwalić zdjęciami na modelce.
Jutrzenkę prezentuje Bogna Czelewicz.
Praca jak widać jest dosyć duża. Przez to z wielkim trudem mieściła się do mojego małego, 40 cm, softboxu. Przyszedł czas na większy, zdecydowanie.
niedziela, 15 listopada 2015
Kryształowe drobiny
Post o tym jak lubię kryształki Swarovski :) Pewnie znajdzie się sporo osób, które ich nie lubią, bo są seryjne i powtarzalne. Jednak dla mnie to spora zaleta. Można odtworzyć ulubione połączenia kolorystyczne. Wielu prac z rivoli nie publikuję, ponieważ są to powtórki, bądź też bliskosąsiedzkie kopie. Ostatnio dałam się jednak przekonać na sztyfciki ze stali chirurgicznej ze Skarbów Natury. Dodają pracom niezwykłej elegancji. Dlatego też właśnie one zasłużyły na publikację :)
poniedziałek, 2 listopada 2015
Lunar eclipse
Odrobina księżycowego blasku w moim ulubionym wydaniu haftu koronkowego z labradorytem. Wisior całkiem przyjemnej wielkości, na regulowanym łańcuszku. Elementy metalowe ze stali chirurgicznej. Labradoryt ten o pięknej, złocistej iryzacji przebył do mnie bardzo długą drogę, a jego ostatnie dwa przystanki to Poznań i Woziwoda. Dziękuję Weronika za zjawiskowy prezent:)
Przy okazji powstała para drobnych kolczyków w korespondującej kolorystyce. Rivoli jak to rivoli bardzo błyskotliwe ;) Sroki i smoki niestety tak mają, gromadzą góry świecidełek.
środa, 28 października 2015
Joy
Dzisiejszy wpis jest kontynuacją JOY, pracy tworzonej na konkurs Royal stone pt.: Cudowne lata. Naszyjnik zdobył wyróżnienie. Pięknie dziękuję. Nagroda już zagospodarowana, choć całkiem nie pamiętam na co :)
Joy, bransoleta powstała w takiej samej multikolorystyce, kipiącej radością i energią. Starałam się osiągnąć efekt motyla przysiadającego na dłoni. Nie jest regularna, co mnie oczywiście wytrąca z równowagi, ponieważ przymusem kocham symetrię, ale co poradzić...
Swarovski, jak to swarovski błyska się. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Joy, bransoleta powstała w takiej samej multikolorystyce, kipiącej radością i energią. Starałam się osiągnąć efekt motyla przysiadającego na dłoni. Nie jest regularna, co mnie oczywiście wytrąca z równowagi, ponieważ przymusem kocham symetrię, ale co poradzić...
Swarovski, jak to swarovski błyska się. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
niedziela, 18 października 2015
Fiori
Dzisiaj post florystyczny. Podejście do koralików z innej strony. Od jakiegoś czasu mocuję się metodą prób i błędów z tematem haftu koralikowego w 3D. Póki co stawiam malutkie kroczki, powolutku układam sobie tą technikę w głowie. Powstał kwiatek w formie broszki na szpileczce.
Uznaję, że nie do końca jest to twór udany, ale poznawanie nieznanego lądu jest dla mnie bardzo ciekawe, więc się dzielę.
Uznaję, że nie do końca jest to twór udany, ale poznawanie nieznanego lądu jest dla mnie bardzo ciekawe, więc się dzielę.
czwartek, 15 października 2015
Rogata
Jakiś czas temu trafiłam na wzór na horned bangle bracelet autorstwa Gwen Fischer. Poczułam się uwiedziona. Niewiele jest rzeczy, które tak głośno mnie do siebie wołają. Wzór jest dość skomplikowany, pracochłonny, można by rzec medytacyjny. Pomysł opiera się na tubular peyote. Praca jest tylko odrobinę plastyczna, myślę, że może tylko mi tak wyszła i to przez mocne zaciąganie nici. Mam po prostu za dużo pary w rękach :)
Pierwszy egzemplarz rogatej bransolety, na pewno nie ostatni. W tle ręcznie wykonana podkładka od I love nature.
Tutorial na bangle można zakupić na etsy.
Pierwszy egzemplarz rogatej bransolety, na pewno nie ostatni. W tle ręcznie wykonana podkładka od I love nature.
Tutorial na bangle można zakupić na etsy.
czwartek, 1 października 2015
Kokeshi doll
piątek, 25 września 2015
MAYA
Praca została wykonana na konkurs kalendarzowy Royal stone pt.: Cudowne lata.
Powstały naszyjnik jest kontynuacją mojej wcześniejszej pracy o tym samym tytule.
Polubiłam kolor matowego szafranu przetykany chłodnym turkusem. Tym razem podkreśliłam to zestawienie ognistą czerwienią. Maya jest wyhaftowana i wypleciona za pomocą koralików, nie zawiera żadnych łączących elementów gotowych, tak, jak najbardziej lubię.
Naszyjnik łagodnie i miękko otula szyję.
Powstały naszyjnik jest kontynuacją mojej wcześniejszej pracy o tym samym tytule.
Polubiłam kolor matowego szafranu przetykany chłodnym turkusem. Tym razem podkreśliłam to zestawienie ognistą czerwienią. Maya jest wyhaftowana i wypleciona za pomocą koralików, nie zawiera żadnych łączących elementów gotowych, tak, jak najbardziej lubię.
Naszyjnik łagodnie i miękko otula szyję.
wtorek, 22 września 2015
JOY
Praca zostałą wykonana na konkurs kalendarza Royal stone pt. Cudowne lata.
Tworzenie jej sprawiło mi wiele radości. Nie rysowałam projektów, nie zastanawiałam się, po prostu zobaczyłam w głowie gotową pracę. Potem z chwili na chwilę koraliki w kolorze cukierków i ciasteczek przybrały tę formę.Centralny element został wyhaftowany przy użyciu taśm cyrkoniowych, elementy łączące wyplecione. Użyte w pracy kryształki Swarovski i taśmy cyrkoniowe sprawiają, że naszyjnik błyszczy się przy każdorazowym ruchu i zmianie oświetlenia.
Inspiracją kolorystyczną do stworzenia JOY było poniższe zdjęcie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)